Archive for the ‘tekst piosenki’ Tag

Szklanka wody, czyli jednak mnie nie obchodzisz

W tekstach piosenek sporo można znaleźć „złotych myśli”, których finalny wydźwięk może być dość przewrotny. O jednym takim przypadku już napisałem.
Tym razem zatrzymam się na chwilę nad tekstem znanej i popularnej (parę lat temu) piosenki zespołu Bajm.

Szklanka wody nim przestaniesz brać
Obiecałeś sobie – to był ostatni raz
Spojrzysz matce w oczy całkiem wolny tak
Ołowianą chmurę pokonałeś sam
Nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie,
Nie obchodzi mnie jak na imię masz

Nie obiecam Ci, że lepszy będzie świat
Ważny jest oczu Twoich blask
Nie obiecam Ci, że czas ukoi ból
Ważne, że jesteś tu…

Cały tekst wydawał mi się zawsze niejasny. Niby odnosi się do tematu narkotyków (brać), albo może innych nałogów… W takim razie zamotanie w treści może być uzasadnione;)

Uwagę moją przykuły słowa:

Nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie,
Nie obchodzi mnie jak na imię masz

W kulturze imię ma bardzo ważne znaczenie. Jest określeniem, nadaniem znaczenia. Wręcz nadaniem istnienia (w starożytnej kulturze to, co nie posiadało imienia — nie istniało). Bóg stwarzał świat nazywając rzeczy, chłopiec stawał się mężczyzną przyjmując nowe imię. Imionami i przydomkami określano przymioty władców. Imię identyfikuje, jest cechą unikalną, własną — nie tylko w dowodzie, ale w świadomości. Skoro więc twoje imię mnie nie interesuje, to w zasadzie nie interesujesz mnie ty sam. Może wcale nie chodzi o tragedię konkretnego człowieka, o podanie mu ręki, wyciągnięcie go z problemów. Może nie chodzi o uratowanie mu życia. Może w ogóle nie ważny jest jego prawdziwy problem? Może chodzi tylko o to, aby dać się poznać jako „osoba wrażliwa”, pokazać się. Sprawić wrażenie aktywności. Przykleić sobie etykietę dobrego człowieka. Już odchodząc od zasadniczego wątku, trochę mi to pachnie różnymi filantropami i kochającymi-cały-świat kandydatkami na miss…

Wracając do treści zaś — zapewne miało być bardzo poetycko, wrażliwie, szeroko. Pełne uniwersalizmu wołanie, objęcie rękami wszystkich w potrzebie, skupienie się na nich… Wyszło jednak nieuprzejmie, nieco gburowato, a przede wszystkim — bez troski o adresata tej wyciągniętej ręki, jakby to jednak nie o niego chodziło.

A swoją drogą — wciąż nie rozumiem, o co chodzi z tą szklanką…? 😉

Reklamy

Baśka, czyli jednak czujemy, gdzie leży prawda

Baśka miała fajny biust
Ania styl, a Zośka coś, co lubię,
Ela całowała cudnie
Nawet tuż po swoim ślubie
Z Kaśką można było konie kraść
Chociaż wiem, że chciała przeżyć
Ze mną swój pierwszy raz
Magda – zło, Jolka mnie
Zagłaskałaby na śmierć
A Agnieszka zdradzała mnie

Przypominałem (i po trochu nuciłem w myśli) sobie ostatnio znaną piosenkę „Wilków”. Zwrócił moją uwagę taki jej fragment:

Wszystko mógłbym Izie dać – tak jak Oli,
Ale one wcale nie chciały brać

Zastanawiające – czy to nie wspaniały przykład samokrytyki autora tekstu? Oto mamy koncertowe przechwałki „playboya”, wypróbowującego po kolei wszystkie dziewczyny, po czym pada stwierdzenie, że te najbardziej wartościowe, na których mu najbardziej zależało nie są nim zainteresowane. Nie są łatwe. Może znają swoją wartość (i wartość zabiegającego o względy „podmiotu lirycznego”)? Może po prostu oczekują czegoś więcej, niż krótkiego zauroczenia? I jego, hm, „konsumpcji”…

Może on sam podskórnie czuje, że nie jest taki boski, za jakiego się uważa, że wzorzec „macho” i podrywacza to nie ideał. Może gdzieś w głębi wie, że potrzebuje czegoś innego.

PS. Kuriozalnie na tle całej piosenki brzmi wiersz:

A Agnieszka zdradzała mnie

Nieprawdaż?